Easy peasy lemon squeezy

w Inne przez

…I przychodzi taki moment, że zaczynasz coraz wyraźniej rozumieć, że świata nie da się zmienić. Mało tego, nie ma sensu żadnej zmiany, niczego, nikogo. Nawet nie dlatego, że wszystko co się wydarza jest dobre, bo to zupełnie nie o to chodzi. Bo chuj!!, dobre nie jest /bądźmy szczerzy/. Ale o to, że jest jak jest, czyż nie? Patrząc wyraźnie każdy przecież widzi, że JEST JAK JEST, nie inaczej. I żadnego ‘inaczej’ nawet nie ma.

Bo, nie udawajmy, przekonanie, że ma być w inny sposób niż jest obecnie – jest tylko myśleniem życzeniowym, świętą niemal naiwnością. Z jakiego powodu koleje świata/ losy innych ludzi miałyby się dostosowywać do naszych wymagań czy potrzeb, skoro to są wyłącznie nasze wymagania lub potrzeby?

…I przychodzi taki moment, że zaczynasz rozumieć, że trzeba skoczyć na główkę. Na pohybel. I na złamanie karku. A chuj – skaczę! Idę w pizdu, w swoją stronę!

I skok!

…I przychodzi taki moment, że twoje nowe i PRAWDZIWE słowa mocy to nie żadne abrakadabra, hokus pokus czy przepraszam, proszę, dziękuję. KURWA!! – siarczysta kurwa to najpotężniejsze słowo mocy! Nie wierzysz? A zakład?

…I przychodzi taki moment, że widzisz ile cierpienia w sobie nosisz, na co dzień, przez całe życie. Ale już wiesz zupełnie jasno i klarownie, że nie jest ci to do niczego potrzebne i możesz po prostu.. zrezygnować z tego. Tak od zaraz. Wystarczy, że właściwie to tylko w sobie zobaczysz, że niesiesz cierpienie wewnętrzne, ale że ono jest osobne od ciebie i można się po prostu zacząć od niego oddalać. Idę w swoją stronę. Albo w nową stronę – jaką sobie wymyślisz dla siebie.

…I przychodzi taki moment, że gdy patrzysz w lustro to już nie dostrzegasz fryzury, facjaty, nowego pryszcza i plamy na bluzce. Tylko patrzysz w to lustro, okiem w swoje własne oko i dostrzegasz… nieskończoność. I jednocześnie WIESZ,  że nią jesteś.

…I przychodzi taki moment, że  pojawiają się nowe pytania – co ja tu robię? Po kiego diabła ja w ogóle jestem? I zostajesz z tym pytaniem, stojąc przed lustrem i teraz widzisz samego siebie, który widzi samego siebie przeglądającego się sobie w lustrze. I w oku samego siebie widzisz samego siebie. I kręci ci się w głowie, upadasz nagle… i nic już nie będzie takie samo…

Wstań i po prostu, kurwa! Idź. Z mocą, bo moc jest w tobie. Easy peasy lemon squeezy!

PS  Dołączam mój ulubiony film w wykonaniu aktora / kocham go dziko i na zabój/ Shia LaBeoufa „Just do it”. On krótko i konkretnie wyjaśnia jak żyć. Ja sobie co rano zamiast kawy strzelam!!!

Żyj!