Kozak w necie, pizda w świecie

Kozak w necie, pizda w świecie

w Koty przez

Kozak w necie, pizda w świecie – to taka kategoria człowieków, których cechuje /rym z ‘chuje’ wyłącznie przypadkowy/ ‘odwaga aż zanadto’, do przesady. I jest to odwaga podlana obficie szwoleżerką i przyprawiona swoistym, acz nie za nadto ogromnym znów ograniczeniem umysłowym, zwanym powszechnie i swojsko – głupotą. Kozak plecie bzdurki, baja, zagaduje, komentuje, krytykuje, nakazuje, porównuje, czasem hejtuje. Generalnie – pierniczy swoje farmazony i pitoli trzy po trzy stare suchary, których już nikt nie chce słuchać, potem zachwyca się własnymi myślami i kompulsywnie wklepuje je w klawiaturę.

Kozak w necie, pizda w świecie, to bohater dramatyczny!

Jeśli tylko opłaci rachunek za net, może wejść za darmo na największy ring walenia po mordach, po jajach i po dupie, zwany powszechnie Fejsbukiem. Tu już mamy różne małe sceny, gdzie odbywają się spektakle najrozmaitszych gatunków – bo jest i poezja pięknych zdjęć małych kotków, jest dramat psów bitych, chorych i porzuconych, bywa komedia omyłek w świecie felinologii, a thriller przy każdym rzyganiu, zaś przy sraniu horror.

Siły rozkładają się dość różnie, ale generalnie ten Cirque de Soleil gra codziennie, nawet w święta, a rozemocjonowana publika chętnie i obficie bierze udział w licznych akrobacjach, skokach na główkę i innych wesołych popisach, obficie nagradzając lajkami zamiast braw.

Witamy na Fejsbuku w świecie hodowców zwierząt rasowych! Życzę miłego czytania, wartościowej kontemplacji i merytorycznych wniosków. I pamiętajcie, na nikogo nie wskazuję palcem, sama jestem hodowcą i to jest mój świat. Więc puszczam do niego oko. Mimo jadu, który ścieka mi po pysku.

Kozak w necie, pizda w świecie

Kozak w necie, pizda w świecie – sytuacja dramatyczna:

Kotka rodzi już 10-tą godzinę, wyszedł pierwszy kociak, kolejne w brzuchu i nic się nie dzieje od wielu godzin. Tymczasem żaden wet nie odbiera, ani nawet nie mieszka w promieniu 100 mil, jest środek nocy, mąż w delegacji, sąsiadów brak, teściowa nie żyje i na dodatek weekend.

Nasza bohaterka, nazwijmy ją Dziunia – jest sama i trochę niemądra. Ale za to ma pytanie, Fejsa obsługuje w srajfonie, więc się pyta, bo porady szuka. I się bardzo stara. Nawet PawPeds zrobiła pierwszy turnus, a drugi już zakolejkowany na wiosnę 2027.

„Co robić? Help!” – pisze Dziunia na Fejsie.

Nie czeka długo na odpowiedzi. Ich lawina sunie na nią ze śniegiem, lodem, skałami, śmieciami, powodując kohezję wszystkiego co Dziunia wie o kotach, czyli jeden wielki rozpiździel. Czego się dowiaduje?- spytacie. Ano tego:

Doradca nr 1: Zmieńcie dietę, bo moja kotka odkąd jest na barfie, to rodzi świetnie.

Doradca nr 2: Spróbuj nacisnąć jej mocno brzuch. Moja kumpela od brytków ma kumpelę co hoduje świnksy i ona tak nacisnęła i to jej wtedy pomogło. Mocno nacisnęła z tego co mówiła. Co Ci szkodzi spróbować.

Doradca nr 3: Dzwoń do weta! Boże, co się z tymi ludźmi dzieje.

Doradca nr 4: Przepraszam, że się podpinam, ale jaką najdłuższą przerwę mieliście między kociakami?

Doradca nr 5: Kolejny pseuduch się bierze za rozmnażanie kotów!

Doradca nr 6: Musisz odseparować kotkę od reszty stada.

Doradca nr 7: Przycupnę tutaj, bo mam podobny problem. Rodzimy 12-tą godzinę.

Doradca nr 8: Lupka!!, temat był sto razy wałkowany, wczoraj nawet Ania pisała na tej drugiej grupie.

Doradca nr 9: Gdyby kotce nie udało się przeżyć, to ja mam kocicę co straciła małe i może odchować te twoje.

Doradca nr 10: Pisz PRIV, pomogę.

Doradca nr 11: Mam dobry patent, ale odpiszę jak wrócę z pracy.

Doradca nr 12: Dziunia, dzwoń do mie! Czemu nie odbierasz??

Doradca nr 13: Kotka na pewno jest zdenerwowana albo głodna, ale jak zje, to pójdzie spać i urodzi.

Doradca nr 14: Co z łożyskiem? Urodziła? Zjadła? Wyrzygała? Jak wapno? Dałaś gluko? Wymaz przed kryciem był? Karta, kurwa, miotu zarejestrowana?

Doradca nr 15: Moja kotka na szczęście zawsze rodzi super. Powodzenia!

Doradca nr 16: Kolejny pseudo nie wie za co się zabiera. Debilka! A rodowód skąd weźmiesz? Z drukarki?

Doradca nr 17: To alergia, bo moja też tak miała.

Doradca nr 18: Podaj oksytocynę!!!!

Doradca nr 19: Moja kotka w tym wieku już była 2 lata kastratką.

Doradca nr 20: Miałam to samo z moją, bo trzy dni rodziła.

Doradca nr 21: Posmaruj jej sutki masłem. Ja wiem, że to brzmi dziwnie, ale u mnie to zawsze pomaga.

Doradca nr 22: Strzel se banię albo lufę, hehehe.

Doradca nr 23: Urodzi sama i ja bym czekała.

Doradca nr 24: Gdyby kocur nie krył jej 2 tygodnie, to byłoby teraz ok.

Doradca nr 25: Za moich czasów kotki rodziły same, i naturalnie, i odchowywały dzieci. A teraz na siłę chcecie pomagać. Moja kotka to pod kołdrą rodziła, a myśmy z kuzynem w tym łóżku spali. Po 5 lat mieliśmy.

Doradca nr 26: Wszystkie hodowle powinni zamknąć, ponieważ jest tyle bezdomnych zwierząt w schroniskach.

Doradca nr 27: U nas było to samo, tylko kotka rodziła 2 godziny i miała 3 kocięta.

Kozak w necie, pizda w świecie – podsumowanie:

Także ten – którą poradę ma wybrać nasza Dziunia? Każda jest właściwie tej samej wartości, a  to czyni wybór jeszcze trudniejszym!

PS. Obrazek niniejszego tekstu to moja gra w Bingo dla was, drodzy czytelnicy. Bierzcie i jedzcie. I żeby nie było, że dowalam tylko hodowcom, bo walę również po jajach nabywcom i każdemu po równo!

Ave i rozjeść się – wracamy do swoich zagród, prosiaczki!