Kot składa się z materii, antymaterii i fanaberii

Lamia Pcimianka

w Koty

Lamia – niekwestionowana królowa mojego Bella Bitisowa, stróż porządku /wali łapą po pysku jak jej ktoś niepomny rozumu podskoczy/, dama z urodzenia i z przekonania, primabalerina, antagonista wszystkich łobuzów, sama z diabłem za skórą. Po prostu …

Lamia Pcimianka.

Lamia PcimiankaNasza pierwsza i jak na razie jedyna kotka domowa, łotr i bystrzacha, najprawdopodobniej z urodzenia stodolanka. Dorodny grubasek o cienkim głosie słowika lub małego prosiaczka. Uparciuch, gwałciciel /spróbuj jej nie pogłaskać, to zobaczysz co będzie/. Nie mieści się w żadnej kuwecie. Wychowana z peterbaldami, przysięgam, że na tej samej karmie, pięć razy większa od największych łysych. Smoczyca, nie kot. Również baletnica – biega na paluszkach i śpiewa jak Farinelli.

Lamia PcimiankaŚnieżynka – w życiu nie widziałam, żeby się myła, a futro ma w kolorze syberyjskiego śniegu /raz wpadła do wanny – ale nikt już o tym nie pamięta/.
Adoptuś – przyjechała podobno z samego Pcimia. To czyni ją jeszcze doskonalszą – bo “Lamia z Pcimia” brzmi jak poezja.

I nigdy, nigdy w życiu nie zapomnę – pierwszy nasz miot, przyjechała pewna rodzina z dzieciakiem – kilkulatkiem odebrać zarezerwowanego kociaka. Łysy absolut, gumka, przegięcie typu ekstremalne. Lamia PcimiankaPeterbald boski i doskonały. Drogi jak pieron. A dzieciak zero zainteresowania, nic go łysy nie rusza, nic go cała błękitnokrwista klika nie interesuje. Biega tylko za Lamią i cedzi małym dziecięcym pysiem „biaaaały kokotek, biaaaały ooootek, biaaaały chcem”.

Lamia – mój pączuś, mój cud, miód, orzeszki. Winogrona i ptasie mleczko. Na Tłusty Czwartek jak znalazł – obficie.

 

Ostatnie z Koty

moczymordy

Moczymordy

Moczymordy, czyli jak nie pić wody, a jak wodę pić? Krótki poradnik
Whiskas? Nie, whisky!

Whiskas? Nie, whisky!

Whiskas? Nie, whisky! Przeglądam z dużym zainteresowaniem światowe zasoby word wide weba, zwanego
Translate »
Idź do Góry