O tym, co znaczy doświadczenie…

w Koty

Postaci dramatu:

Gaja & Lula – kocice-kozice, ciągle biegają; czujność psów myśliwskich, ale rozumki Kubusia Puchatka, czyli kiepściuchno…

Piotruś – peterbald – kastrat, nieco przyciężkawy, leży na krześle i znudzony przysypia

Narrator – ja – gabaryty pozostawiają wiele do życzenia, ale intelektualnie nawet sprawna

pszczolkaAkcja:

Przez okno w kuchni wpada pszczoła /wydaje się być inteligentna, ominęła siatkę/. Tłusta, odurzona wiosennymi pyłkami, kwiatkami, nabęckana jak mała torpeda, wściekle żółta, w aksamitne paski. Bzyczy, aż w powietrzu trzeszczy. Jest młoda i marzy o tym, by czegoś dokonać. O słodka naiwności!

Leci do kuchni, ja za nią w te pędy, bengalki za mną. Pszczoła nad stołem, ja nad stołem /grawitacjo, ty nieubłagalna okrutna bestio!/, koty na stole – walka, kto szybciej ją dopadnie – one czy ja.

Informacja:

Użądlenie pszczoły może być dla kota niebezpieczne, połknięcie – nawet śmiertelne. Próbuję więc pszczołę złapać, by zapobiec nieszczęściu. Bengalki przeciwnie, próbują ją złapać, bo będą wtedy najszczęśliwsze na świecie.

Akcja c.d.:

Bengalka wyskakuje metr do góry,  strzał łapą, chybiła. Uff…, druga matrixem odbicie od ściany, skok wzwyż /2,38 Partyki staje się śmiesznym wspomnieniem/, zamach łapą – pudło. Pszczoła w spazmach i drgawkach przy lampie, odurzona, nabęckana, bzyczy dalej, patrzy w dół i uśmiecha się cynicznie, podła: „Jestem gotowa na wszystko”. „Czyżby, pszczoło?”

Upsss… a szklanka stała na rogu stołu! Nic to! Zostało jeszcze 5 w komplecie.

Lu –  wybicie, skok, lewitacja, wypatrywanie, trop znika z pola widzenia.

Gaja – monitoring terenu, system działa prawidłowo, a wąsy sterczą jak struny – nic to nie daje, trop zgubiony.

Teren czysty, pszczoła nagle zniknęła i nastała błoga cisza. Bengalki patrzą na siebie, potem na mnie, a ich pręgi, rozety, marmurki tworzą wielki znak zapytania – gdzie się to to podziało, no było tu, odurzone, nabęckane, brzęczało tak pięknie i nagle nie ma. Mam wrażenie, że obie się zaraz popłaczą.

Piotrek leży na krześle – beknięcie i cicha czkawka. Nawet się nie ruszył.