Prolog, czyli tytułem wstępu

w Inne

Prolog, czyli tytułem wstępu. A niech to dunder świśnie! Bella Bitis prowadzi bloga! I siadła właśnie przed monitorem komputera /2.28 noc ciemna, głęboka/ i korki wystrzeliły w powietrze! Znak? Znak! Piszemy? Piszemy!!!
O czym? No jak to, o czym?! O kotach, rzecz jasna i o stronach – bo to jedyne rzeczy, o których coś wiem, axis mundi tego, co mam i co kocham najbardziej na świecie.

Karolina Augustyńska BELLA BITIS

Prolog, czyli tytułem wstępu.

Zatem kłaniam się nisko – znajomym, nieznajomym, podglądaczom i oglądającym oficjalnie, konkurencji i tanim podrabiaczom /swoją drogą – czas założyć bloga, hmm?/. Będę zamęczać setką zdjęć moich kotów – małych słodkich peterbaldzkich popierdułek i starych, zmanierowanych śmierdzieli z błękitną krwią – mówiąc grzeczniej – stałych rezydentów.

Postanowiłam pisać, jak który puści pawia i w kącie po cichu strzeli małego szczynka /dyskretny urok burżuazji, ot co/ – ostrzegam, żeby nie było, że ten, tego, nie wypada, nie godzi się, że wstyd…

Będę pisać, jak śpieszę się z robotą, jak uwijam się ze stronami, bo klienci depczą po piętach i molestują. Galop, galop, biegnę, padam, wstaję i dlaczego mając wybór, zawsze wybierają najgorszą z możliwych opcji. I o tym co znaczy, że projekt już prawie gotowy i będzie na jutro – kiedy nietknięty.

Pokażę jak wygląda kod html i co się dzieje, gdy z edytuje go kot. Wreszcie będzie też o tym, jak zasikać laptopa i zgryźć sprawnie ładowarkę do telefonu, jak w jednej chwilę wywalić w powietrze drukarkę i dlaczego komputer trzymam pod sufitem.

I wyjątkowo – od czasu, do czasu napiszę coś na poważnie, z nadzieją, że łykniesz. I że oszołomię mądrością w tak młodym wieku.

A potem będę patrzyć na słupki oglądalności bloga, jak rosną bezwstydnie i szybują w chmury i będę mruczeć z zachwytu i dam się pogłaskać pod brodą, a potem brzuch wywalę z radości i zasnę spokojnie.

Zapraszam, drogi czytelniku – przejdź nieskromne progi Bella Bitis – i zostań na dłużej.