Kot składa się z materii, antymaterii i fanaberii

Seks jak sport

Seks jak sport

w Koty przez

Disclaimer – jeśli nie masz ukończonych 18 lat, uciekaj stąd, gówniarzu! To nie dobranocka dla nieletnich.

Nimfomania to wedle definicji stan psychiki polegający na uporczywej potrzebie uprawiania stosunków płciowych, przysłaniający inne życiowe potrzeby, fizyczne jak i duchowe. Nimfomania występuje u kobiet, u mężczyzn to samo zjawisko zwane jest satyryzmem. Co ciekawe, by mówić o nadmiernej potrzebie, należałoby ustalić co jest…. normą. A wiadomo, że w seksie jest to niezwykle trudne, tym bardziej, jeśli mówimy o … seksie kotów. Ale o tym za moment.

Seks jak sport

Obserwowanie kociego seksu zastępuje u nas w domu emocje związane ze śledzeniem zmagań sportowych, których nie oglądamy i które są daleko poza zasięgiem naszych zainteresowań. Niemniej jak wiadomo przyroda pustki nie toleruje, zatem zamiast np. kopaniu piły kibicujemy gorąco rozbuchanemu zmysłami życiu erotycznemu naszych współmieszkańców. Seks jak sport, w sumie to samo…

Wielokrotnie i na bieżąco komentujemy „akcje”, dopingując poszczególnych zawodników. Są tacy, których przeklinamy na potęgę, bo sytuacja czysta, już, już strzelał, już piłka przy bramce, a jednak chybił, proszę Państwa, chybił fatalnieeeee! Co za szkoda, co za szkoda. Kurwa jego mać, co za szkoda. Nosz fuck!

Ale też z naszych obserwacji wynika, że „sytuacja może zmienić się diametralnie o 360 stopni”, czyli już było blisko, już prawie jej wraził, jak to mawiają moi krajanie, Ślązacy, ale znów chybił, a my na powrót klniemy jak szewcy. „Po indywidualnej akcji całego zespołu” zdarzają się szczęśliwie i skuteczne trafienia, a my wyjemy, krzyczymy, bijemy brawo, biegamy, robimy dziką falę, drąc się na potęgę, jeden do drugiego lub jeden przez drugiego, byle głośniej, byle dłużej. Są emocjeee!!! Jest krycie!!! Będą dzieci!!! W końcu gol to gol, uczcić trzeba, takie są zasady sportu.

Bywają i łzy wzruszenia, że po tylu próbach się naszym zakochanym kotikom udało. Pojawia się i zwykłe, plebejskie słowa „o, ja pierdolę” – by zadość uczynić polskiej, starej tradycji i dać upust emocjom w ten uświęcony, stary sposób. Bywa, że musimy zapalić – jak to zwykle zdarza się „po”. Seks i fajki, nie od dziś wiadomo starym wyjadaczom, że to układ wcale nie gorszy niż konfiguracja tychże faj z kawusią. Więc nasze koty się ciupciają, a my jaramy faje. Dużo jaramy, a oni się dużo kochają.

Najlepiej jest zimą – ciepełko w domu, z kominka bucha żar, mróz maluje na oknach naszego starego drewnianego domostwa swoje psychodeliczne zmrożone fraktale. Najlepszy pogrywa na gitarce, ja się snuję z kubkiem zielonej herbaty, a kotom w to mi graj – nic, tylko miłość, czułość i pieszczoty. Bzykają się jak potępione, a my w pierwszym rzędzie rozparci jak basze, jak niegrzeczne dzieci w kinie z buciorami na fotelach, rubasznie komentujemy, wybuchamy gromkim śmiechem, rumienimy się, marzymy, obgadujemy ich, szydzimy, doprawiamy pikantnymi smaczkami i jakimiś naszymi historiami sprzed lat, które każdy z nas tam miał, choć to dawno i nie prawda. Zimą jest zawsze u nas słodziuchne obcyndalando – spanie do południa, projekciki za dnia i tylko 3 dni w tygodniu, potem laba i koty i miłość. A te wariaty łyse i kropkowane umilają nam dni jak nikt. Poezja miłości. Porzygać się czasem można tak cudnie jest i anielsko.

„Trener spojrzał na zegarek, żeby dać swoim podopiecznym ostatnie wskazówki.” Koci seks ma w naszym domu miejsce często i uprawia się go ochoczo, uprzednio wytrwale i ciężko trenując, na wiele ciekawych sposobów, w miejscach całkiem oczywistych, jak i z goła niebanalnych. Figo fago na parapecie, na krzesłach w kuchni, na półkach z książkami – normalka. Szybki numerek na wielkim legowisku wśród innych kotów – nudy. Seks przy dzieciach przypiętych do cycków, albo goniących w tym samym czasie ekspresyjnie poruszające się ogony dorosłych – banał, acz nieco ciekawiej.

“Jadą. Cały peleton, kierownica koło kierownicy, pedał koło pedała”. Ciekawie zaczyna się, gdy kryją się wzajemnie dwie kotki lub dwa kocury. Ekscytująco jest, gdy kryją się trzy kocury, jednocześnie rzecz jasna, jeden drugiego. A ciśnienie rośnie, gdy peterbaldzka kocica w rui takiej, że z dupy idzie ogień jak z rury wydechowej da nura do bengalskiej nory /bo u nas w domu bengale i peterbaldy/. I wszyscy mnie biorą zawsze na spytki – Czy to się już zdarzyło, pani Karolino? Otóż nie, nie zdarzyło się, bo nie mamy klamek w drzwiach. Jak w domu wariatów. Czyli wszystko na swoim miejscu.

„Adam Małysz skoczył 125 metrów. Czy Janne Ahonen go przeleci?” Kiedy kastraty dogadzają małoletnim albo nagrzane kocury kotkom w ciąży, robi się zbyt gorąco i wtedy do akcji wchodzę ja. Stare satyry posłusznie ustępują, erotomani-gawędziarze zawstydzeni spuszczają wzrok lub idą lizać się po jajkach, a ogień, który ogarnął ich niemfomańskie partnerki na moment przygasa. Do czasu oczywiście aż nie zapomnę o tym, że miałam ich mieć na oku lub coś mi w tym przeszkodzi. Co takiego może mi zakłócić czujność uwagi? Dajmy na to niewinny telefon od przyjaciółki M. – 1,5 godzinki, 2 góra, np. trzeba było obgadać jakąś pilną sprawencję typu lakier hybrydowy albo nieposprzątana szafa /u mnie/ czy porządeczki /u niej/, bo ja to tam już poza takimi breweryjami.

Czy wiecie, że niecałe 30% kocich ciąż w hodowlach rozpoczyna się kryciem przypadkowym? Noooo, np. „czmychnęła przez otwarte drzwi”, „ktoś na sekundkę otworzył drzwi”, „nie wiemy jak się to stało”. U mojej przyjaciółki M., tej od telefonów, to nawet kiedyś kotka urodziła jak sobie gadałyśmy, ale to już inna historia, też piękna. Bywają i dramatyczne przypadki zapłodnienia przez wiatropylność, czyli kocura nie było, nikt nie wypuścił, on na stówę nie pokrył, a po miesiącu brzuchol kocicy wyłazi na wierz i mamy wyraźny, namacalny wręcz dowód niecnych poczynań, które to nigdy się nie odbyły. Znacie? My bardzo.

„Jeśli Tyson podniesie się po tym ciosie, to będzie największy cud od zmartwychwstania Łazarza”. Dochodząc do meritum sprawy, czyli kociego orgazmu, też jest tu cały repertuar wesołych lub i mniej /zwłaszcza dla kocurów/ zachowań. Kotki jak kobiety – jedne wyją w niebogłosy, jedne przeżywają cichaczem i miaukną tylko na końcu, jakby wzdychały nad swoim ciężkim losem. Moje peterbaldzkie kocice to typy wampów – dzikich, namiętnych i głośnych kochanek, ekspresyjnych i zdecydowanych w swoich poczynaniach. Po zakończonym akcie walą po gębach te swoje kocury jak wściekłe, wygłodzone czułości feministki. Jak szalone rozdają razy biednym samczykom, które nic z tego nie rozumieją, a one robią im z gęby jesień średniowiecza.

Bywa, że i po mordzie zarobi ten co nie pokrył, ale tylko przypadkowo przechodził obok,  a miał pecha, że wyrosły mu jaja i jest facetem. Dziewczyny wychodzą z założenia, że przypadków nie ma – po co się tu plątał? Pewnie coś chciał? A co od kotki w rui może chcieć kocur? Pogadać??!! Na litość boską!!! … A na łysych ciałkach „siada” przepięknie. Mina kocura, który właśnie zrobił to do czego go stworzono, kontent, że wysiłki nie poszły na marne, a który dostaje po mordzie, warta jest tysiąca słów. Oni nic a nic z tego nie rozumieją. Mogą kryć sto razy, sto razy dostać manto – i nie kumają. Zawsze są tak samo zaskoczeni.

Z kolei nasza bengalska kocica to milczek. Chłop jej dwa razy większy, a ona nawet nie piśnie, nie jęknie, nie sapnie, SOS żadnego nie nada. Nawet nie wiem, że ją kocur pokrył, tajne przez poufne, zakazane. Same dywagacje na temat jej krycia brzmią jak teorie spiskowe, jak wykład Maxa Spiersa dzień przed nieszczęsną śmiercią w Polsce, jak reptilianie w środku Ziemii, jak teocentryzm, chemitrails i New World Order. Jak Julian Asange z WikiLeaks i Edward Snowden ze szpiegowaniem na Fejsie.

„Biegnie Smolarek lewą stroną, po prawej puszcza Bąka.” A czy w czasie miłosnych uniesień naszych kotów, które jak najarani obserwujemy razem z Najlepszym-z-Mężów, zdarzają się spektakularne wpadki? A i owszem. Bywało, że ktoś w trakcie puścił pawia, bywały i niewinne bączki lub bączyska takie, że rozważaliśmy przeprowadzkę, porzucając bądź co bądź ukochane domostwo ze stuletnią tradycją. Bywało, że ktoś popuścił „jedynkę”, a i jednemu biedakowi w trakcie miłości zdarzyła się „dwójeczka”. Życie… Seks to przecież jego najpiękniejszy początek!

Dużo miłości dla Was, moi drodzy! I Pamiętajcie „Mecz zaczyna się za 15 minut, a wynik ciągle jest ten sam.”
Peace & Love

Ostatnie z Koty

przekoty

Przekoty

Przekoty to krótki tekst i dużo zdjęć o pajdokracji peterbaldzkiej.
Kotopierdolnięci

Kotopierdolnięci

Kotopierdolnięci to tekst o szalonych właścicielach kotów...
Idź do Góry