Kot składa się z materii, antymaterii i fanaberii

Wielkanocna tradycja

w Koty przez

Wielkanocną tradycją w domu Bitisów jest demolka. Co roku, kolejny raz z rzędu, moje koty wyprowadzają mnie w pole, mówiąc dość łagodnie. Sprawa wygląda z początku niewinnie, ale zawsze kończy się tak samo. Sama sobie jestem winna, bo co roku daję wiarę, że „tym razem będzie inaczej”.

card_3_2015Ale jak to z tradycją bywa – zawsze jest identycznie. Tradycja, o której zaraz napiszę, jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, wyssana z mlekiem kociej matki i pieczołowicie pielęgnowana przez stadko moich kotów.

SONY DSCTradycja to taka treść kultury czy norma społeczna, która jest uznana przez zbiorowość za społecznie ważną i doniosłą. Co zatem jest społecznie takie pierońsko doniosłe w domu kotów Augustyńskich? Słodka destrukcja, upojna demolka polegająca na wyżywaniu się na koszyku z jajkami. W Niedzielę Wielkanocną. Raz jeden zdarzyło się, że w Lany Poniedziałek, ale wyłącznie przez parszywą nieuwagę zaspanych, a obżartych świąteczną szynką kotów.

SONY DSCScenariusz jest banalny. W Wielką Sobotę przygotowuję pisanki. Nie, żebym od razu leciała święcić, co to to nie, po prostu, ozdabiam je i umieszczam w koszyczku, by zjeść kolejnego dnia na świąteczne śniadanie, które trwa u nas całe przedpołudnie, a bywa, że i dłużej. Co roku przed Świętami snuję się po sklepach i śledzę najnowsze trendy w temacie. Przerobiłam ich już dziesiątki – dziewiczą biel wikliny i koronkowe ubranka dla jaj, nowoczesne kolory neonowe, klasykę – czyli kolorowe barwniki, jakieś naklejki, gadżety, ceramikę i setki innych pierdół, które cieszą oczy. Co roku coś innego, co roku nowy koszyk, co roku inny look. Tak lubię. Moje koty dzielnie towarzyszą w całym procesie gotowania, ozdabiania, układania. Plumkają łapami w garnku z wodą, delikatnie trącają nosami ciepłe jajka, ciągną królika za uszy, noszą w zębach ozdobną trawkę, liżą baranka po pysku i obowiązkowo włażą do koszyczka, a im koszyczek mniejszy, tym więcej kotów wlezie. Jest kultura, jest grzecznie, jest luxtorpeda. I myślę sobie – w tym roku tak pięknie się tym wszystkim bawią, nic nie będzie, nie zniszczą.

SONY DSCI idę spokojnie spać, ozdobny koszyczek zostawiam na stole w kuchni, na honorowym miejscu, z nadzieją, że rano jajka będą cieszyć tak oko, jak i podniebienie. I pierwszym widokiem w świąteczne przedpołudnie są jajka na podłodze. Rozlazły się, potłukły, ponadgryzały wzajemnie, rozpierzchły, rozpadły na tysiące kawałków. Destrukcja & demolka.

SONY DSCDlatego w tym roku postanowiłam być sprytniejsza od samowolnych jaj i obmyśliłam kilka miejsc, gdzie mogę schować koszyczek z jajkami:

  1. w lodówce – odpowiednio zabezpieczone. Ale czy na pewno?
  2. w piekarniku – sesesese…
  3. w łazience – hmmm, trochę dyskusyjne, ale czemu nie?
  4. w pralce – od biedy…

SONY DSCA Wy, drodzy kociarze, gdzie chowacie swoje koszyczki z jajkami? No bo chyba mi nie powiecie, że Waszych koty nie ruszają…?? Błagam, nie mówcie!!!

Wesołych Świąt!

Ostatnie z Koty

przekoty

Przekoty

Przekoty to krótki tekst i dużo zdjęć o pajdokracji peterbaldzkiej.
Kotopierdolnięci

Kotopierdolnięci

Kotopierdolnięci to tekst o szalonych właścicielach kotów...
Seks jak sport

Seks jak sport

Disclaimer – jeśli nie masz ukończonych 18 lat, uciekaj stąd, gówniarzu! To
Idź do Góry